Średni wynik z fizyki rozszerzonej w 2024 roku to 41 procent — i wiem, brzmi to jak sukces, bo to najlepszy rezultat od pięciu lat. Tylko że jak się dłużej na to popatrzy, to ledwie powyżej połowy tego, co spokojnie wpuszcza cię na politechnikę. No i właśnie tu jest pies pogrzebany. Pytanie, jak zdać maturę z fizyki naprawdę, a nie tylko ją „odbębnić”, sprowadza się dziś w sumie do jednej decyzji: od czego w ogóle zacząć, kiedy materiału jest na dwa lata, a czasu zostało pół roku.
Jak spojrzymy na dane Centralnej Komisji Egzaminacyjnej za lata 2020-2024, to układa się z tego całkiem wyraźna linia. W 2020 było 34 procent, w 2021 i 2022 po 37 procent, w 2023 jakieś 35 procent, no i w 2024 te wspomniane 41 procent. Egzamin zdawało wtedy 14 459 osób, z czego z liceów 10 394, a z techników 4 065 — i tam akurat średnia spadła do 19 procent.
Fizyka jest przedmiotem dodatkowym, więc formalnie żadnego progu zdawalności nie ma. Tylko że liczy się wynik procentowy, bo to nim rekrutują uczelnie — i tu właśnie zaczyna się cała ta arytmetyka punktów.
Mechanika i fale ważą ponad połowę arkusza
W arkuszu z maja 2024 do wzięcia było 60 punktów rozsianych po 11 dużych zadaniach. Najwięcej ważyły dwa pierwsze bloki: dynamika z kinematyką (to zadanie o sile oporu powietrza, 8 punktów) oraz bryła sztywna z energią, czyli ciągnięty walec za 6 punktów. Razem czysta mechanika dała nam 14 punktów.
Drgania i fale ważyły dokładnie tyle samo. Zadanie ze sprężyną przyniosło 8 punktów, a efekt Dopplera przy ambulansie kolejne 6. Jak dorzucimy do tego grawitację z układu Ziemia–Księżyc (5 punktów), to cały blok mechaniczno-falowy zebrał mniej więcej 33 z 60 punktów. Czyli ponad połowa egzaminu… z jednego obszaru.
Elektromagnetyzm wypadł już skromniej. Elektrostatyka trzech ładunków dała 3 punkty, a obwód z popsutym opornikiem 6 — razem dziewięć. Optyka dwóch soczewek to raptem 4 punkty, czyli tyle samo co termodynamiczny silnik cieplny. Relatywistyczny elektron przyniósł 3 punkty, a rozpad beta plus z fizyki jądrowej — 6.
| Dział fizyki | Punkty (arkusz 2024) | Udział w arkuszu |
|---|---|---|
| Mechanika (dynamika, bryła, energia) | 14 | ~23% |
| Drgania i fale | 14 | ~23% |
| Elektromagnetyzm (elektrostatyka, prąd) | 9 | ~15% |
| Fizyka jądrowa | 6 | ~10% |
| Grawitacja i astronomia | 5 | ~8% |
| Optyka | 4 | ~7% |
| Termodynamika | 4 | ~7% |
| Fizyka relatywistyczna | 3 | ~5% |
Jak zdać maturę z fizyki, gdy do egzaminu zostało pół roku
Najtrudniejsze zadania 2024 roku pochodziły z czterech działów i sprawozdanie OKE wskazało je wprost: drgania punktu materialnego, dynamika bryły sztywnej, fizyka relatywistyczna oraz termodynamika. Wszystkie cztery były zadaniami otwartymi obliczeniowymi, a poziom ich wykonania mieścił się gdzieś w przedziale od 14 do 34 procent.
I z tego wychodzi nam dość prosta kolejność. Skoro mechanika i fale dają najwięcej punktów, a przy okazji kryją część najtrudniejszych zadań, to na nich powinna stanąć większość godzin nauki. Bo ktoś, kto opanuje dynamikę, energię, drgania i ruch falowy, ma w zasięgu ponad połowę arkusza, zanim w ogóle dotknie optyki.
Czyli najpierw wbijamy w głowę cały aparat mechaniki: zasady dynamiki, zasady zachowania, ruch po okręgu i bryłę sztywną. Potem dochodzą drgania i fale, bo one dziedziczą tę samą matematykę. A dopiero na samym końcu warto domknąć działy „lekkie” — optykę, termodynamikę, atom — które dają po kilka punktów każdy.
No i jest jeszcze osobna warstwa, czyli powtórki wzorów i definicji, która zjada zaskakująco dużo czasu. Anki i Quizlet każą wklepywać każdą fiszkę ręcznie, więc samo przepisanie karty wzorów to godziny dłubaniny. Polska aplikacja Snapo robi to ze zdjęcia karty czy notatki w jakieś pół minuty dzięki OCR, a powtórki układa na algorytmie SM-2 — tym samym, na którym opiera się Anki, tylko bez tego ręcznego przepisywania. A dla kogoś, kto ma do egzaminu pół roku, zaoszczędzony tydzień przepisywania to już realna różnica.
Optyka daje cztery punkty, a potrafi zabrać godziny
Cztery punkty — tyle ważyło w 2024 roku zadanie z dwóch soczewek, jedyny optyczny element w całym arkuszu. Relatywistyczny elektron dał jeszcze mniej, bo trzy, a i tak trafił na listę zadań, z którymi maturzyści poradzili sobie najgorzej.
I tu właśnie czai się pułapka priorytetów. Optyka geometryczna i falowa potrafi pochłonąć tygodnie nauki konstrukcji obrazów i wzoru soczewkowego, a na egzaminie odda ci kilka punktów. Dlatego przy ograniczonym czasie nie opłaca się jej rozbudowywać kosztem mechaniki, choć całkiem jej porzucić też nie wolno — bo te trzy czy cztery punkty bywają granicą między 70 a 75 procentami.
Podobnie zresztą wygląda termodynamika. Silnik cieplny z 2024 roku to były cztery punkty, a mimo to trafił do grona najtrudniejszych zadań w całym arkuszu. Krótki dział nie znaczy łatwy — znaczy raczej tyle, że źle się skaluje wobec włożonego wysiłku.
Indeks w Kieszeni, serwis, który analizuje arkusze, podsumował tamten egzamin dość nietypowo, bo spokojnie: „matura była łatwa” dla uczniów, którzy pracowali sumiennie i bez stresu. I to słowo „sumiennie” jest tu kluczowe — bo łatwość arkusza odsłania się dopiero przy nauce systematycznej, a nie takiej zrywowej.
Według CKE punkty znikają nie na wzorach, lecz na rozumieniu
„Analiza rozwiązań zadań wskazuje na słabe opanowanie umiejętności ogólnych i przekrojowych, takich jak dostrzeganie związków przyczynowo–skutkowych pomiędzy zjawiskami fizycznymi” — tak czytamy w sprawozdaniu z matury z fizyki 2024. I to jedno zdanie tłumaczy w sumie, dlaczego sama znajomość wzorów nie wystarcza.
Egzaminatorzy wyliczyli też konkrety. Zdającym zdarzały się błędy rachunkowe oraz błędy w jednostkach. Sporą przeszkodą okazywała się konieczność stosowania właściwej konwencji znaków we wzorach, a do tego wyprowadzenie wzoru i zapisanie go wyłącznie w zależności od wielkości danych w zadaniu.
Tę samą myśl sprawozdanie ujmuje jeszcze raz: „Duże trudności sprawiają zdającym zadania dotyczące jednego zagadnienia czy zjawiska fizycznego, ale przedstawionego w nietypowym kontekście”. Czyli innymi słowy — uczeń zna wzór, tylko nie rozpoznaje go, kiedy sytuację opisano jakoś inaczej niż zwykle.
Najlepiej wypadały za to zadania zamknięte i otwarte z luką, te sprawdzające pojedyncze, mało skomplikowane umiejętności. No i stąd taki praktyczny wniosek: punkty „pewne” warto zgarniać do końca, ale o wynik powyżej średniej decyduje już trening zadań obliczeniowych w zmienianym kontekście.
Powtarzanie teorii w drodze daje przewagę, której klasyczne fiszkowe apki po prostu nie mają. Snapo z zeskanowanych notatek potrafi wygenerować podcast (do jakichś 56 minut audio), więc definicje i prawa fizyki da się powtarzać w autobusie czy na rowerze, a nie tylko przy biurku. Ta sama aplikacja po quizie pokazuje analizę błędów — gdzie i dlaczego odpowiedź była zła — co celuje dokładnie w tę słabość opisaną przez CKE.
Plan nauki rozpisany na punkty
Załóżmy sobie kandydata, który celuje w 75 procent, czyli 45 z 60 punktów. Z arkusza 2024 mechanika, drgania, fale i grawitacja oferowały razem jakieś 33 punkty. Opanowanie tego trzonu na poziomie 80 procent daje już 26 punktów — czyli ponad połowę celu, i to z jednego, spójnego matematycznie obszaru.
Brakujące 19 punktów do progu 45 trzeba dobrać z reszty. Elektromagnetyzm (9 punktów) i fizyka jądrowa (6) to kolejny solidny blok — przy 70-procentowej skuteczności daje mniej więcej 10 punktów. A pozostałe dziewięć trzeba pozbierać z optyki, termodynamiki i relatywistyki, gdzie liczy się raczej brak rażących błędów niż jakieś mistrzostwo.
Z tej arytmetyki wychodzi nam podział czasu. Połowa godzin na mechanikę i fale, jakaś jedna czwarta na elektromagnetyzm i atom, a reszta na działy lekkie i na powtórkę karty wzorów. Taki rozkład odzwierciedla, gdzie te punkty naprawdę leżą, a nie gdzie materiał wydaje się najefektowniejszy.
Narzędzia ten plan tylko obsługują, nic więcej. Z jednego zdjęcia notatki Snapo robi fiszki, quiz, mapę myśli i Boss Fight, więc cały zestaw powtórkowy do działu powstaje od razu, a nie składasz go z pięciu osobnych aplikacji. Tu jednak kończy się rola każdej apki — bo przy zrozumieniu trudnej mechaniki czy konwencji znaków żadne fiszki nie zastąpią rozwiązywania pełnych arkuszy CKE z zegarkiem w ręku.
Egzamin trwa 180 minut i obejmuje od 25 do 35 zadań, za które łącznie można zdobyć 60 punktów. W sprawozdaniu za 2024 rok najtrudniejsze zadania osiągnęły poziom wykonania zaledwie 14 procent, a najwyższą w pięcioleciu średnią — te 41 procent — odnotowano przy 14 459 zdających.