Pamiętam jak siedziałem nad kupą notatek z biochemii, próbując ogarnąć 200 stron na egzamin w 3 dni. Klasyczna sytuacja. Robiłem fiszki ręcznie, na kartkach. Po godzinie miałem 40 sztuk i bolał mnie nadgarstek. Pomyślałem wtedy: „Serio, 2024 rok, AI pisze nam maile, a ja siedzę z długopisem jak w gimnazjum?”.

I tak narodziło się Snapo.

Po co komu kolejna apka do nauki?

No bo właśnie. Dobre pytanie. Na rynku jest Anki, Quizlet, Brainscape, Duolingo – tyle że żaden z nich nie robi tego, co naprawdę boli polskiego studenta: nie zamienia PDF-a z wykładu na gotowe fiszki w pół minuty.

Tak naprawdę większość ludzi nie używa Anki. Wiem, fani Anki teraz krzyczą „ale przecież SRS!” – spoko, znam SRS, sam tego używałem 4 lata. Ale problem nie leży w algorytmie. Problem w tym, że żeby Anki w ogóle zadziałało, najpierw musisz spędzić 3 godziny na robieniu talii. A potem kolejne 3 na naprawianiu tego, co źle zaimportowałeś z internetu.

Moim zdaniem to bezsensu. Aplikacja powinna zrobić tę robotę za ciebie, a nie odwrotnie.

Jak właściwie działa Snapo?

Strzelasz fotkę slajdu albo wrzucasz cały PDF. OCR wyciąga tekst, przerabia to na fiszki – pytanie-odpowiedź, czasem multiple choice, czasem luki do uzupełnienia. Wszystko po polsku, bo testowałem na 7 przedmiotach (od anatomii po prawo administracyjne) i polski OCR to zupełnie inna liga niż angielski. Polskie ogonki, skróty typu „art.”, „ust.”, „§” – większość zagranicznych narzędzi po prostu to zżera i wypluwa krzaki.

Sam testowałem to na materiałach z medycyny i prawa i serio, działa lepiej niż się spodziewałem. Z 80% fiszek nadaje się do nauki od razu. Resztę edytujesz dwoma tapnięciami.

Co mnie wkurza w innych aplikacjach

Patrz, krótka lista grzechów:

  • Brainscape wygląda jak strona z 2012 roku. No naprawdę, naprawdę, otwierasz to i masz wrażenie, że ktoś cofnął się w czasie i zapomniał wrócić.
  • Quizlet od kiedy poszedł w AI premium za 36 dolarów rocznie, zamknął większość fajnych funkcji za paywallem. Wkurzające zagranie wobec studentów.
  • Anki – kocham i nienawidzę. Najlepszy algorytm na świecie, najgorszy UX. Apka mobilna na iOS kosztuje 25 dolarów (sic!), a interfejs wygląda jak konsola Linuxa z 1998 roku.
  • Duolingo – super gamifikacja, ale tylko do języków. I te memy z sową… już mi się przejadły do granic, nie to co leniwiec…

W Snapo poszedłem w prostotę. Jeden ekran do tworzenia fiszek, drugi do nauki. Maskotka (leniwiec, bo… dlaczego nie) klaszcze, kiedy zaliczysz serię. Daily Tree rośnie z każdym dniem nauki, a jak przerwiesz – drzewo usycha. Brutalne, wiem.

Streaki i kara – mój kontrowersyjny pomysł

Większość apek tylko nagradza, prawie żadna nie karze. Ja uważam, że to błąd projektowy całej branży edtechu. Snapo ma streak freeze (jak Duolingo), ale tylko 2 na miesiąc. I jak nie wejdziesz przez 3 dni z rzędu, twój postęp z miesiąca się resetuje.

Słuchaj, większość ludzi rzuca naukę nie dlatego że jest trudna, tylko dlatego, że nie ma żadnej konsekwencji rzucenia. Wprowadzasz realną konsekwencję – ludzie zostają. To czysta psychologia behawioralna, nie złośliwość projektanta UX.

Co dalej?

Btw, planuję program afiliacyjny dla studentów (gem currency wewnątrz apki, potem prawdziwa kasa za polecenia). Swoją drogą wkurzające jest, jak skomplikowane są w Polsce kwestie PIT-11 i obowiązków płatnika przy wypłatach do studentów… ale to temat na zupełnie inny wpis.

Pracuję też nad animacjami leniwca w Rive (żeby leniwiec naprawdę żył, a nie tylko statycznie sterczał) oraz integracją z Notion – bo wielu testerów o to prosiło. No właśnie, feedback od beta-testerów to złoto. Każde „ta lista jest do dupy” jest warte więcej niż 10 pozytywnych opinii bez konkretów.

A ty? Próbowałeś kiedyś nauczyć się czegoś z 300-stronicowego PDF-a w 24 godziny i prawie umarłeś nad tym? Daj znać w komentarzu – chętnie posłucham, jak ratowaliście tyłki przed sesją.

MS
Marcin Sobiech
Redaktor naczelny · Snapo

Marcin uczył biologii w warszawskim XII LO przez 7 lat, zanim dołączył do Snapo. Ma magisterium z neurobiologii (UW) i certyfikat metody Cornell. Pisze o tym, jak naprawdę działa nauka — bez ezoteryki, „typów wzrokowca" i „motywacji". Codziennie. Wypija 4 kawy. Czyta 2 książki tygodniowo (notatki w Snapo, oczywiście).